Nie zaniedbuj męża przez dzieci
Wiele kobiet po narodzinach dziecka automatycznie przyjmuje rolę mamy jako nadrzędną – co samo w sobie jest naturalne. Problem zaczyna się wtedy, gdy na dobre zapomina o roli żony. Sytuacja jest szczególnie trudna tam, gdzie kobieta staje się matką nadopiekuńczą – stale kontroluje dzieci, zagląda im do plecaków, telefonów i głów, a przy okazji... przestaje dostrzegać męża.
To nie jest problem „złego małżeństwa”, tylko bardzo powszechnego schematu: dzieci stają się centrum świata, a mąż? No cóż, coraz częściej przypomina pomoc domową z umową na czas nieokreślony, bez premii i z cichym trybem.
Jeśli twoje dzieci zawsze dostają pierwsze posiłki, mają zapewnione najnowsze zabawki, kursy, zajęcia i co drugi dzień nowe buty, a mąż od pół roku chodzi w tych samych spodniach, bo „dla niego jakoś nie było czasu” – to znak, że balans się przesunął. A przecież mąż to nie współlokator ani tylko ojciec twoich dzieci – to twój partner, towarzysz życia, ktoś, komu ślubowałaś miłość, nie tylko logistykę.
Dzieci są wspólne. Są radością, dumą, troską i codzienną przygodą. Ale... one odejdą z domu. Za kilkanaście lat będą miały własne życie, własne sprawy, własne mieszkania i partnerów. A ty zostaniesz z kim? No właśnie – z tym samym mężczyzną, którego dziś nie pytasz nawet, jak minął dzień.
Dlatego nie bój się dać dzieciom do zrozumienia, że tata też jest ważny. Niech czasem poczekają 10 minut na kolację, bo chcesz dokończyć rozmowę z mężem. Niech zobaczą, że przytulacie się, śmiejecie, idziecie na randkę. Niech widzą, że rodzice to drużyna – a nie tylko obsługa techniczna ich dzieciństwa.
I nie martw się – dzieci nie będą przez to mniej kochane. Przeciwnie – poczują się bezpieczniejsze, kiedy zobaczą miłość między mamą i tatą. Bo stabilny, pełen szacunku związek to największy prezent, jaki można dać dziecku.
A mąż? Czasem nie mówi nic, ale wystarczy, że pewnego dnia usiądzie cicho z boku i zapyta: „A ja też mam prawo do twojego czasu?” — i nagle zrozumiesz, że warto było wyłączyć bajkę, odłożyć skarpetki do prania i... po prostu pogadać tylko we dwoje. Bez dzieci. Bez zakłóceń. Bez wymówek.