Każda kobieta, która posiada długi staż małżeński doskonale wie, że nie jest łatwo być dobrą żoną i mieć zadowolonego męża. O związek trzeba troszczyć się stale bo miłość partnera nie jest dana raz na zawsze. Jest kilka dobrych sposobów na to, by dawać swojemu mężowi radość na co dzień.

Gdy jesteśmy w związku kilka lat, bardzo często zapominamy o docenianiu męża. Jego codzienne starania i trud stają się dla nas czymś normalnym i mało widocznym. Gdy twój mąż zrobił remont łazienki albo naprawił sam samochód, pochwal go i podkreśl, jak bardzo ci imponuje to, że tyle czynności potrafi wykonać sam.

Doceniaj to, co dla ciebie robi mąż

I nie szkodzi, że przy okazji tego remontu przez trzy dni nie mieliście dostępu do ciepłej wody, a w salonie do dziś leży nieużyta tubka silikonu. Liczy się serce, zaangażowanie i to, że naprawdę chciał — a przecież o to chodzi, prawda?
W końcu w każdej kobiecie drzemie perfekcjonistka, ale dobrze wiemy, że czasem warto zamknąć oko na krzywo przykręconą półkę, by otworzyć serce na to, co najważniejsze. Bo miłość nie zawsze równa się poziomicy, ale zawsze powinna opierać się na wzajemnym docenieniu.

A gdy powiesz mu: „Dziękuję, że jesteś taki zaradny”, gwarantuję — poczuje się, jakby właśnie zdobył złoty medal w kategorii „mąż roku”. Nawet jeśli wczoraj przypalił jajecznicę i zapomniał wynieść śmieci.


Szanuj jego zmęczenie

W wielu rodzinach to właśnie głównie mąż utrzymuje dom i pracuje po kilkanaście godzin dziennie. Powrót po męczącym dniu pracy nie jest dobrym momentem, by nakłaniać męża do posprzątania łazienki ani bombardować go trudnymi do rozwiązania problemami. Gdy wiesz, że twój mężczyzna akurat potrzebuje odpocząć, stwórz mu do tego warunki. Gdy ty będziesz w gorszej kondycji – odwdzięczy się tym samym.

A przynajmniej taką mamy nadzieję – bo umówmy się, nie każdy mężczyzna umie rozpoznać, że „mam ochotę go udusić za to, że zostawił skarpetki na środku salonu” oznacza w rzeczywistości „potrzebuję chwili spokoju i twojej pomocy”.

Dlatego czasem warto odpuścić. Nie, nie dlatego, że zmywarka się sama rozładuje, ale dlatego, że nawet superbohater w wersji domowej potrzebuje ładowarki. Mąż, który cały dzień gasił pożary w pracy, na koniec dnia marzy nie o romantycznej rozmowie przy świecach, tylko o bezgłośnym kocu i serialu, w którym nikt niczego od niego nie chce.

Nie oznacza to oczywiście, że masz zostać służącą i jeszcze mu dmuchać w herbatę. Absolutnie nie. Ale czasem – tylko czasem – można odpuścić tę rozmowę o niezrobionej półce i pozwolić mu poleżeć z pilotem. Zresztą… czy to nie cud, że zasypia w 3 minuty? Może nauczysz się tej techniki, jak już dzieci przestaną domagać się trzeciej kolacji?

A jeśli bardzo cię korci, żeby wyrzucić z siebie wszystko, co cię denerwuje — zrób to. Ale najpierw niech chociaż zje kolację. Byle nie zimną. Byle nie w ciszy. I byle nie przy stole, który miał naprawić w zeszłym roku.


Staraj się ładnie wyglądać dla męża

Wiele kobiet po kilku latach związku przestaje o siebie dbać. Na bóstwo robią się tylko wtedy, gdy wychodzą do rodziny albo na wesele. Tymczasem kobieta właśnie dla męża powinna się starać ładnie wyglądać. Należy więc dbać o siebie przede wszystkim w codzienności. Nie chodzi tu oczywiście o pełny makijaż, ale o to, by zawsze mieć czyste włosy, a po domu nie chodzić w starym dresie, tylko w schludnym ubraniu.

To nie muszą być od razu koronkowe halki ani sukienki z dekoltem do pasa – wystarczy, że zamienisz sprany T-shirt z promocji na coś, co lubisz i w czym dobrze się czujesz. Czasem to po prostu kwestia drobiazgu: pomalowanych paznokci, odrobiny zapachu na szyi czy tej jednej domowej bluzki, którą mąż lubi bardziej niż się przyznaje.

A teraz szczerze – czy nie jest tak, że kiedy już masz włosy świeże, a spodnie nie mają dziury na kolanie, twój mężczyzna nagle pyta: „Gdzie idziesz?” Wtedy z satysfakcją możesz odpowiedzieć: „Nigdzie. Dla ciebie.” I zobaczyć, jak na jego twarzy pojawia się ten lekki uśmiech. Bo nawet jeśli tego nie mówi głośno – on to zauważa.

I tak, wiemy – nie zawsze masz siłę. Czasem dzień zaczyna się od kawy, której nie zdążyłaś wypić, i kończy się kucykiem na czubku głowy i resztką obiadu na bluzie. Ale w tych wszystkich obowiązkach warto przypomnieć sobie, że piękno nie wymaga wysiłku – wymaga chęci. I że Twój mąż zakochał się właśnie w Tobie — nie tylko tej z weselnych zdjęć, ale też w tej, która potrafi się uśmiechnąć mimo zmęczenia... w bluzce, która dobrze leży.

A jeśli naprawdę już musisz założyć ten stary dres — niech chociaż będzie uprasowany. 

Opaski na uda

Majtki przeciw otarciom ud

Pokaż dostępne warianty


Nie zmieniaj go na siłę

Jest wiele żon, które przez całe życie próbują zmieniać męża. Tymczasem w pewnym wieku jest to... praktycznie niemożliwe, a nawet jeśli – to po co? Zamiast tracić energię na walkę z jego przyzwyczajeniami, lepiej zaakceptować to, co jest. Zwłaszcza że większość z tych „wad” to po prostu inny sposób bycia, nie złośliwość.

Jeśli twój mąż nie garnie się do porządków, nie planuj mu grafiku jak w jednostce wojskowej. Nie warto codziennie przypominać o wytarciu kurzu z żyrandola – to i tak się nie wydarzy. Zamiast tego, umówcie się na jedną, może dwie konkretne rzeczy na tydzień, które zrobi bez marudzenia. I pamiętaj: jeśli zrobi, pochwal. Mężczyzna działa w trybie nagród – działa szybciej, gdy wie, że coś mu się opłaci (nawet jeśli to tylko twój uśmiech i „dziękuję”).

A jeśli, twoim zdaniem, za często jeździ do mamy – nie planuj wojny. Po prostu wykorzystaj ten czas na coś, co ci sprawia przyjemność. Może serial, który on i tak by wyśmiał? Może maseczka, książka, albo rozmowa z koleżanką bez słuchania jego komentarzy w tle? A może po prostu cisza i brak pytań o to, gdzie jest sól?

Bo zamiast spędzać życie na próbach zmiany mężczyzny, warto nauczyć się korzystać z jego „dziwactw”. Nie rozumie, że ręcznik trzeba powiesić? Trudno. Ale wie, jak cię rozśmieszyć, gdy masz ochotę zwinąć się w koc i zniknąć. Nie wypowiada się na temat poduszek dekoracyjnych? To jeszcze nie powód, by nie widzieć, że to właśnie on naprawił kontakt, którego nie działał od roku.

Miłość nie polega na tym, by go zmienić. Miłość to „kocham cię, chociaż twoja metoda składania skarpet mnie doprowadza do szału.”


Okazuj mężowi zainteresowanie

Mąż to nie tylko partner i ojciec dzieci, ale także twój przyjaciel. Jesteście ze sobą blisko, więc rozmawiajcie o wszystkim – nie tylko o liście zakupów i tym, kto dziś odbiera dzieci. W codziennym zabieganiu żony bardzo często zapominają, by okazywać mężowi zainteresowanie. Godzinami potrafimy opowiadać o tym, co zrobiły dzieci, co powiedziały sąsiadki, co napisała koleżanka z pracy... A jednocześnie nie zadajemy prostego pytania: „Jak ci minął dzień?”

A przecież to właśnie takie pytania budują relację. Nie chodzi o kontrolę, tylko o bliskość. Mężczyzna, który czuje się zauważony, słyszany i ważny, inaczej funkcjonuje w związku. I nagle – o dziwo – sam zaczyna pytać: „A jak u ciebie w pracy?” (tak, to możliwe!).

Zamiast więc zaczynać rozmowę od: „Dlaczego znowu nie wyrzuciłeś śmieci?”, spróbuj:
„Hej, długo cię dziś nie było. Wszystko OK? Dużo się działo?”
Albo, jeśli chcesz wersję nieformalną:
„Ile dziś walczyłeś z tym światem, co?”

Wystarczy jedno szczere pytanie dziennie, by twój mąż poczuł, że jest dla ciebie kimś więcej niż tylko domowym kierowcą, nosicielem paczek i pogromcą przeglądów technicznych.

I wcale nie musisz znać się na tym, co robi. Gdy zapytasz: „Co robiliście dziś na budowie/na spotkaniu/na hali?” – nie chodzi o to, byś wiedziała, czym jest transformator czy raport kwartalny. Chodzi o to, by dać mu przestrzeń, by był wysłuchany. Bez przewracania oczami. Bez przerywania. Bez jednoczesnego mieszania zupy, sprawdzania wiadomości i podawania dziecku skarpetki.

A jeśli on odpowie: „Nic ciekawego”, nie zrażaj się. To nie znaczy, że nie chce rozmawiać. Może po prostu potrzebuje chwili, by się rozkręcić. Może też, jak wielu mężczyzn, nie jest mistrzem słowa – ale jeśli go słuchasz, z czasem zacznie mówić więcej.

Bo każda relacja, nawet ta najlepsza, potrzebuje małego przypomnienia:
 „Hej, jesteś dla mnie ważny. Opowiedz mi coś o sobie.”


Skończ z marudzeniem – on naprawdę chce widzieć cię uśmiechniętą

Narzekanie i marudzenie zawsze psuje atmosferę i zniechęca do siebie innych. W małżeństwie szczególnie nie powinno być na nie miejsca. Warto zdać sobie sprawę, że ono niczego nie rozwiązuje, a wręcz przeciwnie – buduje dystans i powoduje zniechęcenie. Każdy facet chce mieć przy sobie zadowoloną, pogodną i optymistyczną żonę – niekoniecznie taką, która cały czas się śmieje, ale taką, która nie zaczyna dnia od słów: „Bo ja to już nie mam siły…”

I jasne – czasem naprawdę masz prawo być zmęczona, sfrustrowana czy przytłoczona życiem. Ale warto rozróżnić dzielenie się emocjami od ciągłego narzekania na wszystko: pogodę, teściową, tłuste włosy, rachunki i to, że znowu nie pozmywał. Mężczyzna nie jest psychoterapeutą ani Googlem z rozwiązaniami – kiedy słyszy marudzenie non stop, nie uruchamia się w nim tryb: „pomóż jej”, tylko raczej „może pójdę do garażu i przeczekam to do jutra…”

Czasem wystarczy jedno zdanie dziennie zamienić na coś lżejszego. Zamiast:
? „Znowu nie zrobiłeś tego, o co prosiłam”,
powiedz:
? „Nadal czekam, aż mnie zaskoczysz i to ogarniesz” – i uśmiechnij się.

Zobaczysz – z uśmiechem masz większą szansę na działanie niż z jęczeniem. To trochę jak z dziecięcą grą: im więcej punktów zdobywasz za dobry humor, tym szybciej odblokowujesz mężowski tryb „jestem pomocny”.

Pamiętaj – marudzenie jest jak kropelka wody spadająca co sekundę na blat. W końcu nawet najcierpliwszy mąż pomyśli: „A może by tak wyjechać na ryby… bez zasięgu.”

A przecież nie o to chodzi. Bo kiedy zamiast zrzędzić – czasem się zaśmiejesz, machniesz ręką albo powiesz coś z przymrużeniem oka – budujesz dom, do którego on chce wracać. Nawet jeśli w zlewie stoją dwa garnki, a dziecko wylało sok na świeżo umytą podłogę.


Nie zaniedbuj męża przez dzieci

Wiele kobiet po narodzinach dziecka automatycznie przyjmuje rolę mamy jako nadrzędną – co samo w sobie jest naturalne. Problem zaczyna się wtedy, gdy na dobre zapomina o roli żony. Sytuacja jest szczególnie trudna tam, gdzie kobieta staje się matką nadopiekuńczą – stale kontroluje dzieci, zagląda im do plecaków, telefonów i głów, a przy okazji... przestaje dostrzegać męża.

To nie jest problem „złego małżeństwa”, tylko bardzo powszechnego schematu: dzieci stają się centrum świata, a mąż? No cóż, coraz częściej przypomina pomoc domową z umową na czas nieokreślony, bez premii i z cichym trybem.

Jeśli twoje dzieci zawsze dostają pierwsze posiłki, mają zapewnione najnowsze zabawki, kursy, zajęcia i co drugi dzień nowe buty, a mąż od pół roku chodzi w tych samych spodniach, bo „dla niego jakoś nie było czasu” – to znak, że balans się przesunął. A przecież mąż to nie współlokator ani tylko ojciec twoich dzieci – to twój partner, towarzysz życia, ktoś, komu ślubowałaś miłość, nie tylko logistykę.

Dzieci są wspólne. Są radością, dumą, troską i codzienną przygodą. Ale... one odejdą z domu. Za kilkanaście lat będą miały własne życie, własne sprawy, własne mieszkania i partnerów. A ty zostaniesz z kim? No właśnie – z tym samym mężczyzną, którego dziś nie pytasz nawet, jak minął dzień.

Dlatego nie bój się dać dzieciom do zrozumienia, że tata też jest ważny. Niech czasem poczekają 10 minut na kolację, bo chcesz dokończyć rozmowę z mężem. Niech zobaczą, że przytulacie się, śmiejecie, idziecie na randkę. Niech widzą, że rodzice to drużyna – a nie tylko obsługa techniczna ich dzieciństwa.

I nie martw się – dzieci nie będą przez to mniej kochane. Przeciwnie – poczują się bezpieczniejsze, kiedy zobaczą miłość między mamą i tatą. Bo stabilny, pełen szacunku związek to największy prezent, jaki można dać dziecku.

A mąż? Czasem nie mówi nic, ale wystarczy, że pewnego dnia usiądzie cicho z boku i zapyta: „A ja też mam prawo do twojego czasu?” — i nagle zrozumiesz, że warto było wyłączyć bajkę, odłożyć skarpetki do prania i... po prostu pogadać tylko we dwoje. Bez dzieci. Bez zakłóceń. Bez wymówek.

Komentarzy (0)

W tej chwili nie ma żadnych komentarzy

Nowy komentarz

Odpowiadasz na komentarz

Produkt dodany do listy ulubionych
Opinie